3 kwietnia 2011

roboczy weekend ....

Nie ma jak to pojechać do swojego rodzinnego miasta na weekend... szybkie pakowanie w piątek i ogień, miejski na dworzec i już pędzę do swojego miasta .. nocna porą .. jak zwykle w tym szybkim pakowaniu nic do czytania nie wziąłem więc zostaje zasnąć.. to mam opanowane do perfekcji po kilku minutach jazdy potrafię się wyłączyć i  zdrzemnąć nawet w rzucającym na wybojach w niewygodnym fotelu ...  - w końcu wiedziałem żę ten dzień nie skończy się na przyjeździe tylko do domu ...

ponieważ weekend jest krótki a trzeba odwiedzić parę osób których znów chwile nie wiedziałem ... i jeszcze jakoś podzielić ten czas żeby kogoś nie urazić .. jak ja kocham takie wyzwania ... podzwonić poumawiać się i przypadkiem o czymś  nie zapomnieć ...mało kiedy używam kartki i długopisu .. moim śmieciowych schowkiem jest umysł ... nie wiem jak on to mieści i nie gubi ale jak na razie muszę mu przyznać że nieźle się spisuje choć czasami ktoś mi wypomni że o czymś znów zapomniałem ... może dlatego że jak się umawiam to idę i staram się być punktualnie wyrobiła mi się pamięć do śmieci ... które  są tylko kilka dni potrzebne ...  

no i już tylko wjeżdżam już się umawiam.. wiedziałem w duszy że ten dzień łatwo się i szybko nei skończy.. spotykam mojego dobrego przyjaciela ... taxi szybko do domu rozpakować... zjeść przywitać się i już na mieście ... idziemy do sklepu... kurde zamknięte ... co jest ... na zegarek o masakra to już 23 godzina ... nic nocny nam zostaje ... a tam jak zwykle wiele przemykających ludzi zmęczonych już wieczorem ale stojąc ciężko na nogach zamawiający następne % i to tak egzotyczne że nawet wymówić ich nazwy ciężko ... 
zaopatrzenie sklepu nie jest duże, więc zbieramy trochę chmielu i gonimy dalej ... przenikamy po chodnikach na których jakieś niedobitki jeszcze idą .. jak nazwać można to chodem bardziej przesuwają ciężkimi nogami po kwadratach chodników ... im bardziej chcą iść prosto tym bardziej ... ich ruch i każdy krok jest niestabilny ... zabawnie to wygląda na twarzy skupienie pełna interwencją rekami aby utrzymać pion.. a ciało i tak ugina się i przemieszcza całą osobę w dziwnych pozach ..   pamiętam jak byłem młodszy po dyskotece imprezie na szkole wchodząc jak najciszej zawsze narobiłem takiego hałasu że sąsiadów można było obudzić .,... a zwłaszcza rodzice wiedzieli  ze zmęczony wróciłem ... ech ... 

dobra wracając do wątku .. po pełnych godzinach rozmów żartów i innych rzeczy wypiciu paru piwek trzeba iśc do domu .. pogoda jest fajna ciepło wiec czemu nie zwiedzić swojego rodzinnego miasta na piechotę... 

jest 3 godzina ... cały spacer zajmie około 45 minut zobaczę co się dzieje w małym świecie... 
idąc znanymi dla mnie drogami nie mijam żadnego człowieka ... ech kiedyś wracając z imprezy zawsze ktoś sie gdzieś przemykał szurał butami na autopilocie .. wracając po dobrej imprezie do domu .. a teraz ptaki tylko słyszę ... raz na kilka minut taksówka no i może z dwa razy taksówka śmignie pustymi ulicami ... ech miasto zamarło ... nawet w oknach nie ma świateł wszyscy śpią no to nie możliwe ....  dochodząc do swojego osiedla mijam miejsca z młodszych lat
pamiętam jak się całymi ekipami tam siadało całymi dniami... zawsze było wiadomo gdzie szukać ludzi .. gry w karty .. piwo .. kawaliery ... toczyło się życie ...  nie było dnia nawet w deszczową porę zima czy jesień aby nie wyjść na powietrze i czegoś nie wykombinować .. przyjemne czasy ... nie potrzeba było internetu komputerów a tak zawsze było wyśmienicie .. zawsze człowiek wyszedł coś porobił ... 



szkoda że teraz tak nie ma ...  choć czasami udaje mi siękogoś jak za dawnych czasów wyciągnąć na coś zwariowanego ale o tym kiedyś..... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz