hmm jak to by powiedzieć .. jest mi smutno chodząc po mieście ... i czuje się dziwnie ...
wyobraź sobie ... popatrz na codzienny dzień na mieście ... rano ... czy popołudniu... wszędzie ludzie ... mrówki można powiedzieć ... rano rozumiem wstają i zaspani idą z punktu a dom do pracy punkt b znaną na pamięć trasą ... tym samym autobusem czy drogą która c jakiś czas coraz bardziej się korkuje .... wkurzeni znudzeni i już zrana przemęczeni... ech ...
no dobra popołudnie idę sobie ... wesoło stukając podeszwa o nasze krzywe .. hmm może ktoś jakiś algorytm czy funkcję matematyczną użył do układania tych chodników .. nie wiem ale niektóre to jak złożone funkcje matematyczne tu się wybrzuszają tu znikają w dół .. istne sinusoidy ... drogi chyba lepiej już kładą .. mniejsza z tym choć przy moim sposobie chodzenia to ciężko się porusza .. jeżeli ja się Lubie rozglądać i patrze przed siebie zapominam że nagle zmiana wysokości to kilka cm
nagle krok się staje chwiejny ... ruch ciała pewnie nieźle głupio wygląda dla kogoś mi się przyglądającego .... hmmm nie wiem może się dowiem ... później zanim odzyskam swój krok kilka pierwszych jest nie do opanowania.. czuje się jak małe dziecko które dopiero się uczy chodzić a jego krok jest niestabilny.. każdy nowy ruch wyzwaniem żeby się nie przewrócić... i przez to pewnie tak mi ciężko wróćić do poprzedniego mojego tempa i kroku którym mijam chodniki i ludzi ...
no dobra co mnie boli... może bardziej przeraża ze te mrówki nawet popołudniu nie zwolnią biegną ... wszytko w ciągłym pospiechu ... czuje jak przechodzą koło mnie zombi... brak energii od czasu do czasu ktoś popatrzy sie do góry czy popatrzy prosto w oczy .. czuje się jak bym cienie mijał .. brak jakiegoś życia ... brak energii szczęścia... czujesz nic ... nawet czasami czuć jak mogli to by
zaczęli twoje bateryjki wyjaławiać .. karmiąc się tym co masz... i to nie tam lyk ... tylko wszytko i to już ... tak żeby z ciebie sam konar został bez liści ... suchy jak patyk i łatwy do złamania tylko dobrze ktoś dmuchnie i znikasz... padasz... załamuje mnie ten widok ... spoko żyjemy w czasach ekstremalnie szybkich ... ale ja potrafię np zwykłą rzecz zamienić na spacer... idę do sklepu... podkreślam ide... kupuje kilka rzeczy a nie pełen wózek i mam czas żeby się przejść ... 15 minutowy spacer by niektórych chyba przeraził .. ja Lubie iść 45 minut do mojego bankomatu choć swój pierwszy mam pod nosem .. i to tak blisko że w jakbym się uparł to w kapciach mógłbym wyskoczyć.. ale po co ... mogę się przejść mogę czuć i patrzeć na zieleń która właśnie się rodzi... zostawiam telewizor i komputer.. wychodzę nawet sam idąc więcej robię niż przed telewizorem ...
fakt jedno co zabija ludzi wpatrzonych w chodnik ... jakby szukali tam szczęścia zgarbieni jak to wszyscy mowia tym beznadziejnym krajem... fakt jest ... ale wielu jakoś w nim sobie radzi ... i jeszcze cieszy się życiem .. fakt cześć to farty po rodzicach .. ale część to własna praca i determinacja... jesteśmy nauczeni do marudzenia a nie działania... a taki prosty spacer jest przyjemny ... chciałbym tylko mijać wesołych ludzi nie tylko mrówki ...zamęczone pracą obowiązkami i zagubione w tv ...
jak by się milej żyło jak by więcej uśmiechu można było spotkać w zwykły dzień w każdej najprostszej sytuacji sami byśmy sobie pomogli bardziej nim niż czasami współczuciem dla innych ...
a na pewno mijając ich czułbym sie przyjemniej i fajniej... patrząc w te wesołe i pełne energii oczy mijanych ludków a nie zombi.....
czekam ... na to ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz