Każdy widział ten film a może prawie ... Jak Leo dostaje 2 kolory ... ciekawe ile by dał żeby wybrać tą w której był błogi sen .. spokój ... i niewiedza o tym co się dzieje poza granicami matrixa.... myślę że jakby mógł wybierać jeszcze raz wybrał by zapomnienie... tak jesteśmy stworzeni tak że nie lubimy zmian.... a zwłaszcza w swoim życiu .. które następują bez naszej woli .... ja napewno nie lubię takich sytuacji gdy nagle wszytko zmienia się o 180 stopni i znajdź silę w sobie aby to teraz pokonać i sprostać... uczucie niepewności ... co wydarzy sie za zakrętem chwili ... uczucie pustki ... po czymś co było do czego byłem przyzwyczajony z czym żyłem na co dzień i wiedziałem co może się wydarzyć ... Neo choć miał pozorny wybór stawiam że tam obydwie działały tak samo ale miał ... mnie postawiono już przed faktem dokonanym... stało się .... po chwilach przyjemnych, namiętnych , totalnie fajnych odczuciach i chwilach ,które powodowały szybszy rytm serca ... pach .... strata oddechu na sekundę i zaczyna się ... pustka ... nicość ... uczucie leku i obawa ...
wypadam z wygodnego matrixa na cztery kończyny - w końcu spod znaku kota - w ciemność z której wiem już że tylko sam mogę coś działać nie ma glosu prowadzącego .. nawet jakieś wskazówki co w takiej sytuacji mam czynić .... a czujesz tylko złe myśli przeszywające cię jak strzały ... bezradność i poczucie bezsilności..
no i znów trzeba zacząć od nowa ... ale pokręcony los .... fakt w tym ciemnym miejscu czas na podliczenie strat... sprawdzenie swoich grzechów ... rozliczenie się z samym sobą ... wyciągasz błędy ... analizujesz ... wyciągasz wszytko to co to utworzyło... swoją obecną sytuację ...
kiedyś przeczytałem ciekawy tekst z pewnej książki dziś nie pamiętam jej tytułu ale to co autor napisał zaczęło we mnie wibrować a cytat ten to " prawdziwego człowieka poznasz po tym nie ile razy upada a jak szybko potrafi wstać" .. proste w swoim zamyśle wibruje mi pomiędzy tymi wszystkimi złymi myślami odbijając je na 2 tor ... zaczynam pozytywnie myśleć o tej sytuacji ... sam oszukując swoja logikę zaczyna uwierzyć że to miało sens i cała ta sytuacja nawet na samym dole ciemnego dołu ma dla mnie pozytywne znaczenie... łudzę się tą myślą i nią zaczynam żyć jakby stała ona się mną ... czuje jak ona nabrzmiewa i pobudza przyjemne odczucia...
a za nimi jeszcze lepsze i tak nakręcając się sam podnoszę się na nogi .. widzę że wspinaczka będzie długa ... ciężka i nieraz pewnie mnie przytłoczy myśl czy to na pewno dobre rozwiązanie czy ten Syzyf to nie ja który ciągle pod samym szczytem upada a jego kamień obsuwa się powoli znów w dól zaczynając tą monotonną sytuację od nowa ... hmmm .. carpe diem ... co ma być to będzie ... nie będę próbował to upadnę gorzej ... bo stracę w swych oczach ... moja osobowość upadnie już że nigdy nie podniosę się będę ciągle grymasem swojego życia .. chłopczyk 30 letni ... który co potrafi robić to się użalać o nie !! ... tego nie dopuszczę ... mamy jedno i zbyt krótkie ..
jak już ktoś mnie wyrwał z matrixa mojego przyjemnego życia które uważałem za dobre to znaczy że coś miał na myśli ... w sumie mogę podziękować za to "szczęście" upadku ... dziwne nie ... ale tak ... to co się wydarzyło powstało do napędzenie ku lepszemu dziś a nie jutro ... dziś się zaczyna walka nie żadne jutro ... dziś trzeba iśc i coś zrobić nie odłożyć ... dziś może się dużo wydarzyć ... dziś może być fantastyczny dzień...
chce podziękować za ten upadek.. kto kiedyś oglądał FIGHT CLUB to było tam podobnie ... upadając na dno możemy jak motyl ewaluować ...
ktoś może powiedzieć e ma dobrą pracę .. .tak ile w niej siedzisz godzin ? .. fakt mas na wszytko auto z salonu mieszkanie tfu co ja mowie apartament.. telewizor i sprzęt hifi super klasy ... zbierasz na nowy ekstrawagancji mebel który doda twojej osobowości smaku przy gościach ...
a ja lubię swoją prace ... nie pracuje więcej niż 9 h plus jeden weekend w miesiącu ... nie mam na auto z salonu tak chodzę na piechotę lub nielubianą przez was komunikacją miejską.. mam telewizor stary ale działa choć go nie używam.... nie oglądam telewizji .. czasami gram na wyśmiewanej przez wszystkich konsoli WII ale mamy frajdę z niej szczególnie na imprezach ze znajomymi ..
jest jedna rzecz która praca i telewizja zabija ... ja czuje ... ja ide po mieście ... widzę dotykam czuje zapach ... mijam spokojnie ludzi .. miejsca .. mam czas żeby się zatrzymać ... zobaczyć ostrzej dokładniej ... napawać się miłym widokiem .. uśmiechnąć do przechodzącej dziewczyny ... choć w cale jej nie znam ... dzięki że chodzę na piechotę mogę dłużej zobaczyć energicznie przechodzącą kobietę jej każdy ruch ... co jest fajne i przyjemne dla mnie ...
to jest właśnie moje przebudzenie z matrixa ostre ale inny pogląd na świat inaczej spostrzegam siebie oraz otoczenie .... a czy będzie to dobre dla mnie ... nie wiem.. ale czuje że jestem na jakieś nowej intrygującej ścieżce i łatwo z niej nie zejdę ... problemy będą ale staram się przeskoczyć je lub znaleźć sposób na nie ... i jak Neo musze się przystosować do nowej rzeczywistości nowego świata ....
o tak .......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz