2..
3...
i jak to każdy zauważa znów zaczął się ten wredny poniedziałek ... nie dość tego jakiś mądry kazał zmienić godziny do przodu !! i zamiast godziny snu niespodziewanie rozlega się okrutny dzwonek w telefonie radiu i innym nieznośnym urządzeniu do walki z najlepszym snem ... o tak ... ja jak to zwykle zapomniałem o tak małej delikatnej sprawie jak dostosować czas na wieży do obowiązujących warunków... nie wiem pól dnia o tym wiedziałem a tu bęc pobudka wstaje ... uśmiecham się na myśl o nowym dniu o tak ... to nie to o większość po otarciu robi o nie ... ja czuje następująca we mnie energie ... i słyszę głos spikera mojego zwariowanego prezentera porannego który wprowadza w dobry nastrój swoimi pomysłami ... " witajcie słuchacze jest siódma powtarzam jest godzina siódma ... jeszcze raz wybiła godzina siódma... gdy był by to pryma aprilis pomyślał bym ze coś wkręcają ... przebiega mnei jak piorun myśl za 10 minut muszę wyruszać d o pracy a ja jeszcze nawet dobrze nie otworzyłem oczu .... czuje jak energia jak samochód z turbodoładowaniem ogarnia mnie , przeszywa, przenika przez ciało ogromna dawka energii ... czuje jak to nabrzmiewa ... fala za fala kopie mnie a ja zaczynam z powolnego żółwia stawać na starcie jak szalony królik który nie wiadomo co zjadł bo ustać na łapkach nie może... pakowanie , ubieranie, śniadanie przygotowane jak bym pracował w pit stop formuły 1... czasy może nie liczone w milisekundach ale szybko pewnie i skutecznie wykonywane ruchy.. czuje się w środku spokojny opanowany ruchy są jak taniec ... szok 10 minut gotowy i przygotowany do nowych wyzwań ... czuje się dobrze choć o mało nie zaspałem ... mijam klatkę która na pamięć znam i w nocy bez zapalania światła mogę przejść nawet po największej imprezie na kolanach docieram .... zaczyna się jasno robić wychudzę na podwórze.. zaczyna się... wszyscy jak w wyścigów szczurów mijam spokojnie pewnym krokiem, patrząc mijającym robotą w oczy , zaspani zmęczeni , czuć niski poziom energii .. tak jakby całą noc pracowali .. a może ... nie pracowali ale robili coś czego nie lubią i tak ich zjadło .. delikatny wietrzyk przeszywa gdy przechodzę w zacienionych miejscach.. jak dotyk zimy która nie chce ustąpić jeszcze przeszywa kurtkę oddechem ... trafiając w te miejsca gdzie to odczucie jest bardzo mocne .. dzięki że cienie się kończą i panowanie tego przeszywającego oddechu znika wraz z cieniem i czuć już słoneczne promienie spływające na ziemię, otulające przyjemnym ciepłem .. zazwyczaj kobiety wiedzą jak działa promień słońca na ich ciało, jak umieją jak lisć przejąć tą energię pochłonąć w siebie jak najgłębiej do najzimniejszych miejsc i nią wybuchać na zewnątrz... widać że ruchy są bardziej energiczne a nastawienie mocniejsze a jak już się nią całe nakarmią będzie widać jak nią będą emanować ...
no dobra poniedziałek największy wróg z większości z Was ... każdy czasami myśli o nie znów do pracy znów się zaczyna... pozdrawiam osoby pracujące 7 dni w tygodniu im się nie dziwie choć stają i idą dalej .... ja lubie go bo oznacza ostrą walkę w poranek z komputerem nie ma opcji zaspany ... ranek zawsze ten sam każdy może powiedzieć monotonny wchodząc po schodach witając się wesoło z sekretarkami wiem jakie warunki mnie czekają zaraz po wejściu do mojego miejsca pracy.. zapach kawy i ogień ostrożnie wykonując zadania żeby się nie pomylić ... jak ja kocham odpowiedzialność gdy jedna liczba może kogoś doprowadzić do wrzenia a co gorsza do zawału jakbym się pomylił... czuje się jak to na tobie leży i każdy ruch spokojnie wykonujesz aby nie pomylić się.. gdy każda cyferka uważnie przeglądana ... później jeszcze raz i znow jeszcze raz aż będzie wszytko idealne ... i tak totalnie zabsorbowany walką z tym co się dzieje na ekranie ukradkiem przemykam ten dzień w pracy ...
no ja lubie ..i czekam na ciag dalszy:)
OdpowiedzUsuń